piątek, 6 czerwca 2014

Rozdział VII

Kolejny, nudny dzień w szkole minął dosyć szybko, jednakże nie należy on do jakiś z lepszych. Wróciłam do domu. Niezadowolona trzasnęłam drzwiami i rzuciłam torbę na ziemie. Pobiegłam do siebie do pokoju. Nawet nie zwróciłam uwagi na powitanie rodziców. Siadłam na łóżku. Byłam wściekła, nie tylko na siebie, ale na wszystko. Miałam ochotę wszystko rozwalić, zniszczyć.
Nagle Mela wbiegła do mojego pokoju.
- Emi! Chodź na obiad! Rodzice wołają. - krzynęła i zniknęła za drzwiami.
Pomału zwlekłam się z łóżka i zeszłam na dół.
- Cześć córciu. - popatrzył na mnie podejrzliwie tata.
-Cześć - powiedziałam siadając przy stole.
- Czemu w ogóle nie zwróciłaś na nas uwagi, gdy przyszłaś?   Wołaliśmy Cię.- powiedziała z wyrzutem mama, nakładając przyrządzony posiłek na rozłożone talerze.
Wzruszyłam ramionami.
- A gdzie Max? - spytała Mela.
- To idź po niego. Pewnie w swoim pokoju siedzi. - trąciła małą mama.
Za jakieś 4 minuty wróciła Mela trzymająca za ręke Max'a.
Usiadł z Melą przy stole i zaczęliśmy spożywać posiłek.
- Jak w szkole? -  zapytał tata.
- Niespecjalnie - skrzywił się Max - 2 z matmy.
- Jak w Twoim przypadku wcale nie jest tak źle. - popatrzył na niego, a potem skierował wzrok na mnie. - A Ty ?
- 1 z polskiego, 1 z matmy - zaczęłam wymieniać.- 2 z geografi...
- Co?! - krzyknął tata.
- No co!? - zdenerwowałam się jeszcze bardzej.
Rodzicom tylko szkoła, szkoła. Max nie zdał do następnej klasy, to trudno. Ja mam gorsze oceny to już!
- Co się z Tobą ostatnio dzieje!? - dołączyła się do taty mama.
- Nic się nie dzieje! Co ma się dziać!? Raz gorszy dzień! - broniłam się.
- No chyba nie pierwszy raz jednak moja panno! - zirytował się ojciec. - Będziemy musieli załatwić Ci jakieś korki!
- Nie!
I wtedy nie wytrzymałam. Wybuchłam płaczem. Ledwo powstrzymywałam łzy. Już dłużej nie mogłam tego trzymać. Z jednej Niall ciągle mi w głowie, z drugiej rodzice, a jeszcze z następnej "przenajświętsza trójca"....
Pobiegłam do pokoju, trzymając ręce przy twarzy.
- Emi! Zaczekaj! - krzyknął Max. - Co wyście zrobili!? - popatrzył na rodziców z wyrzutem.
Max pobiegł za mną. Nie zauważyłam go więc trzasnęłam mu drzwiami przed nosem. Siadłam na łóżku i płakałam.
Otworzył drzwi. I podszedł do mnie. Objął mnie ramieniem i powiedział:
- Przecież wiesz...rodzice nie wiedzą w jakim jesteś teraz stanie - mówił - Nie wiedzą o Niall'u...
- Wiem! Ale Max, ja już nie wytrzymuje!!!
- Spokonie. Przynieść Ci obiad do pokoju?
- Proszę...
- Ok - powiedział i zniknął za drzwiami.

* Oczami Max'a *
Znowu się zaczęło. Sam nie wiem co mam już robić. Cokolwiek sie staram przynosi to zerowy efekt...
Zeszłem na dół. Miałem ogromny żal do rodziców, mimo iż wiem, że nie wiedzą co teraz dzieje się w sercu Emily.
Wzięłem jej talerz i już ruszyłem w strone jej pokoju, ale przerwała mi Mela:
- Co się stało Emily? - zapytała robiąc smutną minę.
- Nic, nic słodzinko, poprostu ostatnio ma ciężkie dni. - powiedziałem i ucałowałem małą w czółko.
- Max? O co chodzi? - zpytali razem rodzice.
- Nie ważne, nie będe Wam o tym mówił, jak Emi zechce to sama wam powie.
Wróciłem do niej. Podałem obiad, posłałem gorący uśmiech i wyszłem.

* Oczami Emily*

Max to naprawdę brat na medal. Jestem zła na rodziców, ale z kolei rozumiem ich.
Zjadłam  i odstawiłam talerz na biurko.
Połozyłam się na łóżko. Myślałam o wszystkim i o niczym.
Nagle przypomniałam sobie o kartce od Niall'a. Podeszłam do szafy z ubraniami, poszukałam tych spodni, wyjęłam karteczke i wróciłam na łóżko.
Na karteczce widnał ślicznym pismem napisany, krótki tekst:
"Dla przypomnienia: Niall Horan, nr telefonu 546-774-097. Dzwoń gdy tylko będziesz chciała. Czekam na Ciebie, na zawsze Twój Niall..."
Położyłam karteczke na stole i rozpłakałam się ponownie. 'Twój Niall" , "Twój Niall". Cały czas ten tekst szumiał mi w głowie.
Po pewnym czasie gdy doszłam już do siebie, wzięłam laptopa na kolana i zaczęłam wchodzić na różne portale.
Nagle usłyszałm pukanie i dzwonienie do drzwi. Nie chciało mi się wstawać, pomyślałam "ktoś inny otworzy" I wtedy usłyszałam jakieś krzyki, wyzwiska itp. Bardzo powolnym krokiem zeszłam na dół.

* Oczami Max'a *
Zadzwonił dzwonek więc poszedłem i otworzyłem. Zobaczyłem tam jakiegoś faceta w moim wieku, może starszego.
- Cześć, jestem Niall, zastałem Emily?
- Niall?! - zapytałem z poirytowaniem.
- Tak.- potwierdził lekko zdezorientowany.
- Oszz Ty gnoju! - złapałem go za kołnierzyk i szarpnąłem. - Masz się odpie***** się od mojej siostry! Wynocha powiedziałem!!!
- Nie!!! Myślisz, że co?! Ona jest dla mnie najważniejsza! Na całym świecie!!
I wtedy walnął mnie w nos, a z moich nozdrzy popłynęła szerokim ciurkiem krew.
- Spadaj! - walnąłem go w twarz i wypchnęłem go za drzwi i zamknąłem na dwa zamki.

* Oczami Emily*

Zeszłam na dół. Zobaczyłam zakrwawioną twarz Max'a. Przeraziłam się.
- Max ?! Co się stało!?
- Ten debil tu był!
- Debil, tzn. kto?!
- Ten cały Niall....- powiedział wkurzony, dotykając się po twarzy.
Pobiegł do łazienki.
Ja jak głupia podeszłam do drzwi, otworzyłam z nadzieją. Zobaczyłam tylko odjeżdżające sportowe auto. Załamałam się, a po moim policzku spłynęły kolejne łzy. Podeszłam pod mur domu i wściekła zaczęłam walić pięściami powtarzając zwykłe "dlaczego!?"...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz