poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział IV

Rozdział dedykuje TaKoffana :)



Przez cały weekend siedze w domu. Jutro do szkoły. Może będe symulować jakąś chorobe? Naprawde mi się nie chce. Nie wiem co mam robić. Dziewczyny CAŁY CZAS próbują mnie gdzieś wyciągnąć, ale ja kłamie, że jestem przeziębiona. Sprawa, że dziewczyny nie przyszły się wyjaśniła. Okazało się,że one akurat wracały od babci Kate a autobusy nie jeździły bo rozkopano droge, a żeby zadzwonić też nie, bo nie było zasięgu. Rozumiem. Teraz i tak tylko jedno mi w głowie. On. Kawiarnia. Samochód. Dyskoteka. Pocałunek... Nie wiem co mam  robić! Przed oczyma stale mam to wszystko. Między innymi jego smutną mine. Napewno go to uraziło! Nie wybacze sobie tego do końca życia! Może to był właśnie ten! Nie! Jaka ja jestem głupia! Dłużej nie umiałam tego w sobie trzymać. Rozpłakałam się. Płakałam jak małe dziecko. Najwyraźniej usłyszał to Max,bo jak szalony wpadł do mojego pokoju. Musiał to słyszeć. W końcu pokój ma obok mnie. Gdy to zauważył zrobił smutną mine. Zamknął cicho drzwi. Usiadł koło mnie i mocno przytulił. Tego mi właśnie było trzeba. Ja nie przestawałam płakać. Zresztą. Płakałam chyba jeszcze bardziej. Cieszę się że przyszedł. Max to człowiek, na którego wiem że zawsze moge liczyć. Najlepszy brat pod słońcem!
- Ej siostra. Co jest? - zapytał spokojnie.
- N-ni- nic. - Ledwo odpowiadałam dławiąc się łzami.
- Nie mów, że nic. Gdyby nic się nie działo nie płakałabyś. Wiesz, że na mnie możesz liczyć.
Nie odpowiedziałam. Przytuliłam się tylko do niego mocniej, mocząc mu koszule swoimi łzami.

* Oczami Max'a *
Szkoda mi jej było. Nigdy nie mogłem patrzeć jak moja siostra płacze. Gdy ona płakała moje serce często też. Nikomu nie pozwoliłbym jej skrzywdzić. Ponowiłbym pytanie, ale boje się, że będzie jeszcze gorzej. Czekam cierpliwie. Czuje tylko jej łzy na swojej koszuli. Milcze. Milcze razem z nią. Wiem, że teraz jej to potrzebne. Być, przytulić, pomilczeć.

* Oczami Emily *
Uspokoiłam się troche. Postanowiłam wszystko mu opowiedzieć. I tak też zrobiłam.
- Max? - zapytałam cicho - Mogę Ci coś opowiedzieć?
- Pewnie. Słucham.
- Pamiętasz ten bal powitalny w szkole? I ekipe One Direction? Gdy oni już zeszli podszedł do mnie jeden chłopak z tego zespołu. Niall. Tańczył ze mną. Patrzył tak tajemniczo. Na nic nie zwracał uwagi. Był skoncentrowany tylko na mnie. Po jakimś czasie musiał już iść. Przez reszte dyskoteki myślałam tylko o nim. Nie mogłam w to uwierzyć. I wtedy w autobusie co jechaliśmy tylko to było mi w głowie. W piątek umówiłam się z dziewczynami, ale nie przyszły. Lecz za to... Był tam Niall. Wraz z chłopakami. Gdy oni już poszli, on przysiadł się do mojego stolika. Rozmawialiśmy dosłownie chwile. Okłamałam że już musze iść. Puścił mnie owszem, ale miał mnie odwieź.  Przyjechaliśmy. On... dogonił mnie i ...- przerwałam.- pocałował. Po chwili to odwzajemniłam, ale potem uciekłam. On zasmucił się i taki wrócił do auta oglądając się. - skończyłam wypowiedź i znów zaczęłam płakać.
- Wiesz, nie chce Ci prawić kazań jak powinnaś postąpić lub coś. To by Cię uraziło jeszcze bardziej. Powiem tylko tak. Jeśli to ten jedyny... to się jeszcze spotkacie. - powiedział uśmiechając się szeroko- Pójdę zrobic kakao. Zaraz wracam - mruknął znikając w drzwiach.
Może Max ma racje? Zobaczymy. Dalej płacze, choć mniej. Słowa Max'a były jak balsam na moje serce. Kochany brat! Własnie przyniósł kakao. Wypiłam. I oznajmiłam:
- Idę się przejść. Muszę to wszystko przemyśleć. - mówiłam jednocześnie się zbierając.
- Ale przecież pada!! - aż podskoczył.
- Bo świat teraz płacze razem ze mną - posłałam mu buziaka i wyszłam z domu.
Nie wzięłam nawet parasola. Postanowiłam, że pójdę nad rzeke. Na most.

* 20 minut poźniej *
Jestem. Monotonnie spaceruje. Bardzo mi się to miejsce podoba. Wielka rzeka, a przez nie przechodzące dwa mosty które dzielą od siebie tylko centymetry. Idę przed siebie. Most jest długi. Zwalniam. Opieram się bezwładnie o krawędź mostu. Spuszczam głowe. Patrzę jak małe fale odbijają się o słupy mostu. Z każdą sekundą płaczę coraz bardziej. Jaka ja jestem głupia!!!

* Oczami Niall'a *
Piątek. Ten dzień. Zobaczyłem ją po raz drugi. Chciałem z nią pogadać. Poznać sie. Odprowadziłem. Pocałowałem. Nie spodziewałem sie takiej reakcji. Myślałem, że ona...A zresztą nie ważne. Moje serce płacze cały czas. Może ona zwyczajnie nie chce bym mieszał się w jej życie.
- Co ja zrobiłem ! - walnąłem się mocno w czoło. - Palant ze mnie!
Spaceruje wzdłuż rzeki. Ale jakoś się trzymam. Wchodzę na most. Wędruje. Zaciskam oczy. Idę przed siebie, nie patrząc gdzie. Ustaje.  Nadal nie otwieram oczu. Opieram się o krawędź mostu.
Teraz płacze chyba i ja....

* Oczami Emily *
Płacząc tak poczułam nagle czyjąś bliskość. Ona spowalnia  moje myśli. Bez entuzjazmu podnosze głowę. Musiałam chwile poczekać, ponieważ przez te łzy nic nie widziałam. Ale w końcu ujrzałam. NIE WIERZE! To Niall.! On w tym samym czasie unisół głowe. Patrzyliśmy na siebie nie ruchomo.  I wtedy... Popatrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Oboje coś tam szepnęliśmy. Po chwili nasze usta się złączyły. Już żadne z nas nie miało ochoty się odsuwać. To było niesamowite. Jedakże Niall przerwał na chwile....
- Już nigdy więcej nie dam Ci odejść - wyszeptał przez łzy i ponownie złączył nasze usta.
Zachodzące słońce. Zmierzch. Teraz oboje płakaliśmy, ale już ze szczęścia...


I oto czwóreczka! 
Podoba sie? :)
Dziękuje z całego serca za te dwa komentarze pod ostatnim rozdziałem. :)
( jednocześnie przepraszam, że tak długo nie było rozdziału, nawaliłam, przepraszam)

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział III

Już po lekcjach. Dziś umówiłam się z Rose i Kate na pogaduchy w kawiarence na obrzeżu miasta. Ach...to dopiero za 2 godziny, no cóż to za ten czas odrobię lekcje.

*dwie i pół godziny później*

Gdzie one są?! Czekam już prawie 40 minut!! Dzwoniłam chyba z 10 razy do każdej i żadna nie odbiera!! Co się dzieje?! Nie chce mi się już dłużej czekać! Wracam do domu! Z moich zamyśleń wyrwał mnie wręcz czyiś wzrok.  Nie moge uwierzyć własnym oczom!! Co on tutaj robił!! Nie, to nie może być on!!! Ale...jednak! Tak to Niall!! Siedzą wszyscy w piątke w przeciwległym kącie kawiarni. Jejku! Już myślałam że go nigdy nie zobacze. Hymm, chyba posiedze jeszcze chwile przynajmniej wiem, że on tu jest. A nie chce tracić go z oczu. Cały czas czułam jego wzrok na sobie. Widać, że nie mógł się skupić. Nie wiem czy widział że ja też na niego zerkam co chwila, ale mam nadzieje, że nie. Dziwnie by to wyglądało. Oboje patrzymy na siebie przez ramię Zayn'a. Reszta chłopaków chyba spostrzegła Niall'a nie mogącego się na niczym skupić, bo oglądnęła się za siebie i pomachali mi wszyscy razem. Wyglądali tak słodko! Każdy pomachał i uśmiechnął się szeroko. A oni skąd mnie znają?  Chwila, chwila. Przecież...Tam, na dyskotece poznałam tylko Niall'a. Czy to możliwe by o mnie im opowiadał? Nie. Nie możlwie. I znowu, jak zwykle mam tysiąc myśli na minute. O nie!!! Czyżby już szli? Oh...Szkoda. Chwila. On idzie w moją strone. Popatrzyłam się prosząco na chłopaków, by jeszcze zostali, bo... nie chce by tu podchodził. Choć właściwie, cały czas na to czekałam. Będzie jak ma być.
- Witaj śliczna! - Puścił mi oczko siadając na przeciwko mnie.
- Y-y, cze-cześć- jęknęłam zakłopotana.
- Tylko nie mów, że...że się mnie boisz, albo nie pamiętasz....- powiedział.
- Nie no, pamiętam, ale wciąż nie moge uwierzyć.
- W co? Słuchaj, jeśli chodzi Ci o to, że myślisz, że będe jak większość to się mylisz. Uznajmy, że jestem zwykłym szaraczkiem. Ok? - kontynuował śmiejąc się coraz bardziej.
- Zobaczymy...- odpowiadałam coraz bardziej śmielej, też zaczynając się śmiać.
- Co Ty tu robisz właściwie?
- Ciebie mogłabym zapytać o to samo. Umówiłam się z przyjaciółkami. A co?
- I gdzie one są? - śmiał się - Nic, przecież tylko się pytam. A ja musiałem się spotkać z chłopakami, by doszlifować teskt naszej nowej piosenki.
- Rozumiem. Spoko. Wiesz przepraszam, już musze iść, wybacz. Cześć - powiedziałam zdezerientowana. Nie chciałam dalej kontynuować rozmowy. Obawiałam się jej. Wstałam od stolika i ruszyłam w strone drzwi.
Nagle zatrzymała mnie czyjaś ręka. No oczywiście! To akurat mogłam przewidzieć. Niall.
- Myślisz, że tak łatwo dam Ci uciec? - Patrzył na mnie tajemniczo. Tak samo jak wtedy kiedy tańczyliśmy.
- Ale ja musze iść już do domu! - skłamałam. Tak naprawdę miałam jeszcze dużo czasu.
- Dobrze. To jak tak się chcesz ze mną bawić, to zapraszam. - uśmiechnął się szeroko.
Wziął mnie za ręke i wyszliśmy na zewnątrz. Szarpałam się, pokazywałam, że nie chce trzymać go za ręke. Choć tak naprawdę, cały czas o tym marzyłam! Tak, tak. Dziwna jestem.  Podeszliśmy do wypasionego, czarnego auta. On otworzył mi drzwi. Wsiadłam. Nie miałam innego wyjścia.I tak nie pozwoliłby mi jechać do domu inaczej. Wiem o tym. On wszedł od swoje storny i ruszyliśmy.
- To dawaj adres. - Zaczął włączać nawigacje.
Podałam. Jechalismy około 20 minut. W samochodzie była okropnie nużąca cisza. Tylko Niall coś cichutko podśpiewywał pod nosem.
- To tu? - zapytał.
- Tak, dzięki. - wysiadłam szybko z samochodu.
Wysiadł tak szybko jak ja i zaczął podążać za mną aż do drzwi. Już miałam wkładać klucz w zamek, ale nagle Niall obrócił mnie szybko w swoją strone. Popatrzył mi głęboko w oczy. Staliśmy tak chwile, a on nagle pocałował mnie. Ten gest całkowicie mnie zamurował. Po chwili odwzajemniłam ten pocałunek. Sama nie wiem dlaczego. Nawet go dobrze nie znam. Prawie w ogóle. Ale tak nakazywało mi serce. Odkąd go poznałam gubię się w sobie! Zupełnie! I wtedy wyrwałam się szybko z jego objęć. Popatrzyłam na niego i nie wytrzymałam i weszłam do domu. Widziałam zakłopotanie w jego oczach, po tym  co zrobiłam. Zresztą nie dziwię się mu. Patrzyłam na niego przez zasłony w pokoju. Stał chwile przy drzwiach a za chwile wrócił smutny do auta i odjechał. Co ja zrobiłam? Teraz dałam mu szanse. No pięknie! Eh teraz musze tylko czekać jak sprawy się dalej potoczą...




ROZDZIAŁ III!
Dziś tylko chciałabym jeszcze raz poprosić o to samo.
Mianowicie,  po wyświetleniach widzę, że ktoś jednak na tego bloga wchodzi, czyta itp.
Więc pozostawcie komentarz, choćby krótki, nawet jedno słowo! I nawet jak się nie podoba, to napisz to. Co jest źle itp.
To jest dla mnie ważne. Słowa krytki choćby. Wszystko się liczy.
Przepraszam, że tak naciskam pod każdym rozdziałem...
Miłego!