piątek, 30 maja 2014

Rozdział VI

* Oczami Emily *
Obudziłam się. Przez przymróżone oczy popatrzyłaam w stornę okna. Jasno, ranek. Podniosłam się i popatrzyłam na zegarek stojący na nocnej szafce Niall'a. Już 8:00. Aż cud, że tak wcześnie wstałam. Strasznie boli mnie głowa.
- Jeju! Co ja zrobiłam?! Jestem u tak naprawdę obcego faceta. Emi! Co ty dziewczyno wyrabiasz?! - mówiłam sama do siebie...
 ...Ehh dobra, jakoś to załatwie. A teraz pójde się przebrać.
Udałam sie w strvone łazienki. Moje wczorajsze ciuchy już wyschły. Tylko spodnie są jeszcze wilgotne,ale tak może być, nie pożycze od Niall'a.
 Zeszłam na dół. Grał w jakieś dziwne gierki.
 Usiadłam na fotelu obok kanapy na której siedział.
- Cześć - przywitałam się, nawet na niego nie patrząc.
- Ooo dzień dobry - przyglądał mi się - jak się spało?
 - Dobrze. A Tobie?
- Nie specjalnie...- skrzywił się.
- Czemu? - spytałam zdziwiona.
- Całą noc spałem na podłodze.
 - Co?! Czemu?!
- Zajęłaś mi łóżko! - udawał obrażonego.
 Zaśmiałam się tylko, a on udał się do jednych ze  drzwi. Po chwili wrócił z tacą kanapek.
 Zabraliśmy się za nie byskawicznie.
- Smakują?
- Tak. Niall, będe chciała z Tobą pogadać tak na poważnie...- ledwo wydusiłam to z siebie.
- Oczwiście, tylko najpierw odwiedze łazienke, bo po obudzeniu musiałem się zrelakswać grą, a nie iść do łazienki.
 -Ok...
 Udał się na gorę.
Strasznie się bałam tej rozmowy. Przez ten krotki okres czasu, od kiedy go poznałam tak prywatnie, polubiłam go. Jednak sumienie kazało mi tak nie robić... Czułam się okropnie. Usłyszałam jego kroki na schodach. Aż serce podeszło mi do gardła.
- Posłuchaj- zaczęłam - nie wiem jak to się w ogóle stało, nocowałam u Ciebie i to po kilku dniach znajomości. Chwila zapomnienia. Przepraszam Cię, ale...chyba jednak lepiej będzie, jeśli nie będziemy się widywać. Ty masz pracę i to całkiem niezłą i odpowiedzialną , a ja jestem zwykłą gówniarą zaczynającą liceum. Niall. Tak będzie lepiej. Uwierz. -  Skończyłam swoją wypowiedz i odetchnęłam.
- C-c-co?! Emily!? Co Ty wygadujesz?!- ledwo co wymawiał poszczególe głoski.
- Tak będzie lepiej. - wstałam i zaczęłam ubierać bluze i buty.
 Niall podszedł, załamany i oparł ręke o ściane.
 Podeszłam do niego. Jedną ręke położyłam mu na ramieniu.
- Robie to dla naszego wspólnego dobra.- zobaczyłam jak jego oczy zrobiły się mokre. Włożył mi jakąś karteczke do kieszeni. Odwróciłam się i wyszłam.
Łzy zaczęły spływać mi po policzku. Ta rozmowa była dla mnie strasznie trudna. Nie łatwo było mi ją w ogóle zacząć. Co to za kartka?-zobacze później. Zadzwoniłam do dziewczyn:
 "Kate, możesz się ze mną spotkać? Jak możesz to zadzwoń też do Rose"

 "Oczwiście! Emi coś się stało? Może tam gdzie zwykle? "

 "Ok. Wszystkiego się dowiesz. Będe tam za 30minut "

 Rozłączyłam się. Czym ja tam dojade? Podeszłam pod bardziej ruchliwą ulice i machałam ręką z nadzieją, że ktoś się zatrzyma.
 Stałam tam chyba z 7 minut.
 Machałam i machałam. Bezskutecznie. Co za ludzie. Nagle ktoś się zatrzymał. Pospiesznie otwarłam drzwi i wisiadłam, mówiąc "dzien dobry, mógby mnie pan...."
 Przerwał mi jego śmiech. Nie rozumiałam. Popatrzyłam kto tam siedzi.
 No pięknie. Liam. Super.
 - Od Niall'a?
 -T-tt-a-kk-  wydukałam - Skąd wiesz?
- Mam swoje sposoby- puścił mi oczko.- To gdzie?
 -Kawiarnia 'Shamrock'.
 Ruszyliśmy. Podczas jazdy Liam się odezwał:
- Jak było?- śmiał się jak głupi.
 -  Co Ty gadasz? Nic nie było! Co miało niby być? -  zezłościłam się - Liam. Nie mów Niall'owi, że mnie widziałeś i nie mów gdzie pojechałam. Ok?
 -  Dobra, przecież możesz liczyć na daddy'm. - uśmiechnął się.
- Daddym?
- Tak, w końcu mam 4 głupiutkich dzieci, a na dodatek jeden się Tobie zakochał.
Dojechaliśmy. Przez szybe zobaczyłam, że dziewczyny już są w kawiarni.
- Dzięki Liam - zrobiłam słodką minę-  Pamiętaj!
- Oczywiście - Uśmiechnął się najszerzej jak umiał. - Pa!
 - Pa pa!
 Szybko wbiegłam do kawiarni. Dziewczyny siedziały tam gdzie wtedy siedział Niall.Westchnęłam głośno i podeszłam do nich.  
- Cześć - powitały mnie obydwoe przytulaskiem.
- Mów o co chodzi!! - rozkazała jak zwykle ciekawska Kate.
- Pamiętacie bal przywitalny i mój taniec z Niall'em?
 Przytaknęły.
-...No to posłuchajcie mnie uważnie.
 Opowiedziałam im wszystko, wszystkie sytuacje z Niall'em. Płakałam przy tym. Dziewczyny pocieszały mnie jak umiały, ale to nie wystarczało. I tak czułam pustke w sercu. Myśle, że to coś więcej, ale... Nie wiem czy potrafie. Teraz boję sie jeszcze bardziej.
  

wtorek, 6 maja 2014

Rozdział V

Zakończyliśmy nasz pocałunek. Niall położył mi ręke na policzku. Łzy pomieszane z deszczem spływały nam po twarzy. Byliśmy na dwóch mostach. Niall na jednym, ja na drugim.
- Myśle, że bariera pomiędzy nami zanikła- mówiąc to uśmiechnął się szeroko i zwinnym ruchem przeskoczył na most, na którym stałam.
- Też tak myśle - uśmiechnęłam się i przytuliłam się do niego tak mocno, że żadna siła nie byłaby w stanie nas rozerwać.
Niall popatrzył na zegarek. Już 21. Zrobił wielkie oczy. Skierował wzrok w moją strone.
- Kochanie? O której masz być w domu? Nie chce żebyś przeze mnie miała kłopoty....
Chwilka, chwilka. Czy on powiedział do mnie, k-o-c-h-a-n-i-e? Ale... Może mi się zdawało. Czy, czy, czy ja czuje...motylki? No nie! Co się ze mną dzieje? Emi, spokojnie...
- Nie wiem, gdy wychodziłam z domu był tylko Max. Rodzice pojechali z Melą do lekarza. - odparłam.
- Max? - zapytał - a któż to taki?
- Mój brat, głuptasie! - zaśmiałam się i pozostawiłam buziaka na jego nosie.
Zaśmiał się  razem ze mną. Już prawie ponownie pocałowalibyśmy się, ale z mojej kieszeni rozległ się dźwięk telefonu.
Błyskawicznie sięgnęłam do kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz.
- To mama.
- Odbierz, może to coś ważnego.
Oderbrałam. "Halo?". Szybko odsunęłam komórke od ucha. Nie za głośno?
"Emi? Halo Emi słyszysz mnie? Halo Emi, gdzie jesteś? Martwimy się z ojcem o Ciebie! Już 21! Gdzie Ty jesteś?!  Wracaj szybko do domu! Emi?!"Niall szepnął wręcz nie słyszalnie, bym powiedziała że za chwilke oddzwonie.
"Mamo, przepraszam idę bardzo ruchliwą ulicą, za chwilke oddzwonie!"Rozłączyłam się. Oby Niall miał coś ważnego do powiedzenia, bo moja mama na zawał zejdzie...
- Daleko stąd mieszkasz? - Spytał ostrożnie.
- Nom, na nogach jakieś pół godziny.
- Chyba zwariowałaś! Nigdzie Cię nie puszcze samej po ciemku, na dodatek w taką pogodę! - Chywycił mnie za ramię.
A ten znowu swoje. Cały Niall. Co ja mówie? Mówię jakbym go znała całe życie... Eh głupia ja.
- To co niby mam robić? - zaśmiałam się.
- Mamy dwie opcje i musisz którąś z nich wybrać - uśmiechnął się  - Pierwsza to taka, że jadę razem z Tobą do domu i rozmawiam z Twoimi rodzicami, dlaczego tak się stało, albo dzwonisz i mówisz, że idziesz na noc do kolegi.
Zamurowało mnie. Chwila, że niby co?! Ja mam iść na noc do Niall'a!?
- Niall?! Co Ty gadasz człowieku?! - niedowierzałam.
- Wybieraj.
- Ymmm...
- Dobra, to dzwoń, że jedziesz do kolegi - Uśmiechnął się szyderczo.
Ponownie rozległ się dźwięk mojego telefonu. Odebrałam.
"Witam. Wychowawczyni, pani Milene . Chciałabym Cię poinformować, że jutro macie dzień wolny, dziękuje, do widzenia".Zdezerientowana włożyłam telefon do kieszeni. Powtórzyłam wszystko Niall'owi, potwierdził tylko, że na stówe idę do niego  i bym dzwoniła do rodziców. Nie miałam wyjścia, bo wyciągnął telefon i sam wykręcił numer do mojej mamy.
"Mamo, idę na noc do koleżanki, jutro nie mamy lekcji, zgadasz się prawda?"
Ten tekst zawsze działa, oczywiście prawiła mi krótkie kazania, ale wkońcu się zgodziła. Chyba tylko dlatego że tata jej tak powiedział, bo zdążyłam usłyszeć głos, który mówił coś o poznawaniu innych ludzi. Odłożyłam telefon i powiedziałam Niall'owi. Ucieszył się. Wyjął swój telefon i wymienił kilka zdań z kimś, o kim nie wiem.
- Chodź!
Wziął mnie za ręke i ruszył przed siebie. Zimno mi. Chyba cała się trzęse. Wyczuł to bo zatrzymał się, ściągnął swoją bluze i ubrał ją mi. Ślicznie podziękowałam.
- I tylko dziękuje? - zrobił smutną mine.
Domyśliłam się o co chodzi i musnęłam jego policzek. Ponownie wziął mnie za ręke i rzucił krótkie "I to mi się podoba".
Doszliśmy do szosy, o której nie miałam pojęcia. Nagle podjechało duże granatowe auto. Niall otworzył tylne drzwi i kazał usiąść. Weszłam i bez namysłu palnęłam głupie "Dzień dobry".
Usłyszałam tylko głośny śmiech.
- Zayn. - podał mi ręke. - cześć!
Milczałam przez reszte drogi. Po 40 minutach jazdy podjechaliśmy pod ogromną, prześliczną wille.
Niall wysiadł z auta i otworzył mi drzwi. Podziękował Zayn'owi i oboje pomachaliśmy mu na pożegnanie.
Podeszliśmy pod ogromne drzwi. Niall wyszperał z kieszeni klucze, otworzył drzwi i popchnął mnie do środka. Zamurowało mnie. Nigdy nie widziałam tak pięknego domu! To, to, to...to jakiś pałac nie dom!
- I jak? - zaśmiał się - Może być?
- Tu jest prześlicznie! - krzyknęłam z wielkim entuzjazmem- mogłabym tu zamieszkać!
Nie zdałam sobie sprawy, że krzyknęłam to na głos! Wpadka!
- Jeszcze zamieszkasz - powiedział cicho, ale słyszalnie - Oj, obiecuje...
Chwila, co?! Ja tu?! Niby jak... Nie wiem co mu się dzieje. Ale w środku rośmiesza mnie do łez.
Popatrzyłam na niego pytająco, lecz on udał, że tego nie widzi. Ojj Niall...
- Chodź tu na chwile.
Podeszłam. Zaczął grzebać w szafie. Wyciągnął spodnie dresowe, niebieską koszulke i bokserki.
- Może być?
- Pewnie. - uśmiechnęłam się.
- Chodź zaprowadzę Cię do łazienki.
Ponownie chwycił mnie za ręke i poszłam z nim na górę. Otworzył drzwi, a moim oczom ukazała się śliczna biało-niebieska łazienka. Była przestronna, nawet było tam jacuzzi! Moje oczy wpatrzone były na całą jej powierzchnie.
- To ja Cię zostawiam - mruknął - cała łazienka do Twojej dyspozycji! Tylko nie siedź za długo bo mam jeszcze inne plany.
Zamknął drzwi. Udałam się od razu pod prysznic. Stwierdziłam, że z jacuzzi skorzystam kiedy indziej. Dzisiejsze, mokre ubrania położyłam na kaloryferze. Niech się dokładnie wysuszą. Byłam chyba z 10 minut. Po wyjściu spięłam włosy w koka i wyszłam z łazienki. Zeszłam na dół, gdzie czekał Niall. Siedział na kanapie. Usiadłam obok niego, ale w pewniej odległości.
- To co robimy? - zapytałam.
- Proponuje wieczór filmowy - odparł przysuwając się coraz bliżej.
- Ok - odrzekłam, nie zwracając uwagi na to, że się przysunął
- Wybrałem 4 filmy, oglądniemy ile chcesz.
Wybrałam ten, który chciałam oglądnąć jako pierwszy.
Włączył, lecz pierwsze były reklamy. I w tym momencie ja z Niall'em popatrzyliśmy się na siebie. I wtdy to zobaczyłam. Te cudne niebieskie tęczówki. Błyszczały w tej ciemności w pokoju. Patrzyłam tak na nie, jak zaczarowana. Uśmiechał się tylko szelmowsko i powiedział:
- Podobają się?
- Chyba się w nich zakochałam - odpowiedziałam bez namysłu.
- Tak? - pokiwałam głową - A ja się chyba zakochałem w Tobie...
Nie odpowiedziałam. Patrzyłam tylko na niego z jakieś 3 minuty i odwróciłam się w strone telewizora. Poczułam jak kładzie swoją ręke na moim ramieniu. Objął mnie. Oglądaliśmy tak bardzo długo. Aż w końcu...

* Oczami Niall'a *
Ohh zasnęła i to na dodatek na mojej klacie. Wyglądała tak słodko! Mógłbym na nią patrzyć godzinami, ale nie jest jej tu chyba bardzo wygodnie. Delikatnie wstałem by jej nie obudzić. Podniosłem ją i zaczęłem iść w storne mojego pokoju. Oby się nie obudziła. Ciekawe co się może śnić takiej słodzince. Nogą kopnąłem lekko drzwi i wszedłem do pokoju.  Położyłem ją na moim łóżku i przykryłem ciepłym kocem.
- Śpij maleńka - szepnąłem i pocałowałem jej policzek.
Wyszedłem z pokoju, zgłodniałem, ale wrócę tu jeszcze. Gdzie mam niby spać?
Mogę ją zapraszać częściej do mnie.

 Piąteczka!
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam rodziału, ale tak jakoś zleciało... :(
Ale za to szósty powinien pojawić się wcześniej. Taka rekompensata :D
Ok, to dzięki za przeczytanko i do następnego!