Rozdział dedykuje TaKoffana :)
Przez cały weekend siedze w domu. Jutro do szkoły. Może będe symulować jakąś chorobe? Naprawde mi się nie chce. Nie wiem co mam robić. Dziewczyny CAŁY CZAS próbują mnie gdzieś wyciągnąć, ale ja kłamie, że jestem przeziębiona. Sprawa, że dziewczyny nie przyszły się wyjaśniła. Okazało się,że one akurat wracały od babci Kate a autobusy nie jeździły bo rozkopano droge, a żeby zadzwonić też nie, bo nie było zasięgu. Rozumiem. Teraz i tak tylko jedno mi w głowie. On. Kawiarnia. Samochód. Dyskoteka. Pocałunek... Nie wiem co mam robić! Przed oczyma stale mam to wszystko. Między innymi jego smutną mine. Napewno go to uraziło! Nie wybacze sobie tego do końca życia! Może to był właśnie ten! Nie! Jaka ja jestem głupia! Dłużej nie umiałam tego w sobie trzymać. Rozpłakałam się. Płakałam jak małe dziecko. Najwyraźniej usłyszał to Max,bo jak szalony wpadł do mojego pokoju. Musiał to słyszeć. W końcu pokój ma obok mnie. Gdy to zauważył zrobił smutną mine. Zamknął cicho drzwi. Usiadł koło mnie i mocno przytulił. Tego mi właśnie było trzeba. Ja nie przestawałam płakać. Zresztą. Płakałam chyba jeszcze bardziej. Cieszę się że przyszedł. Max to człowiek, na którego wiem że zawsze moge liczyć. Najlepszy brat pod słońcem!
- Ej siostra. Co jest? - zapytał spokojnie.
- N-ni- nic. - Ledwo odpowiadałam dławiąc się łzami.
- Nie mów, że nic. Gdyby nic się nie działo nie płakałabyś. Wiesz, że na mnie możesz liczyć.
Nie odpowiedziałam. Przytuliłam się tylko do niego mocniej, mocząc mu koszule swoimi łzami.
* Oczami Max'a *
Szkoda mi jej było. Nigdy nie mogłem patrzeć jak moja siostra płacze. Gdy ona płakała moje serce często też. Nikomu nie pozwoliłbym jej skrzywdzić. Ponowiłbym pytanie, ale boje się, że będzie jeszcze gorzej. Czekam cierpliwie. Czuje tylko jej łzy na swojej koszuli. Milcze. Milcze razem z nią. Wiem, że teraz jej to potrzebne. Być, przytulić, pomilczeć.
* Oczami Emily *
Uspokoiłam się troche. Postanowiłam wszystko mu opowiedzieć. I tak też zrobiłam.
- Max? - zapytałam cicho - Mogę Ci coś opowiedzieć?
- Pewnie. Słucham.
- Pamiętasz ten bal powitalny w szkole? I ekipe One Direction? Gdy oni już zeszli podszedł do mnie jeden chłopak z tego zespołu. Niall. Tańczył ze mną. Patrzył tak tajemniczo. Na nic nie zwracał uwagi. Był skoncentrowany tylko na mnie. Po jakimś czasie musiał już iść. Przez reszte dyskoteki myślałam tylko o nim. Nie mogłam w to uwierzyć. I wtedy w autobusie co jechaliśmy tylko to było mi w głowie. W piątek umówiłam się z dziewczynami, ale nie przyszły. Lecz za to... Był tam Niall. Wraz z chłopakami. Gdy oni już poszli, on przysiadł się do mojego stolika. Rozmawialiśmy dosłownie chwile. Okłamałam że już musze iść. Puścił mnie owszem, ale miał mnie odwieź. Przyjechaliśmy. On... dogonił mnie i ...- przerwałam.- pocałował. Po chwili to odwzajemniłam, ale potem uciekłam. On zasmucił się i taki wrócił do auta oglądając się. - skończyłam wypowiedź i znów zaczęłam płakać.
- Wiesz, nie chce Ci prawić kazań jak powinnaś postąpić lub coś. To by Cię uraziło jeszcze bardziej. Powiem tylko tak. Jeśli to ten jedyny... to się jeszcze spotkacie. - powiedział uśmiechając się szeroko- Pójdę zrobic kakao. Zaraz wracam - mruknął znikając w drzwiach.
Może Max ma racje? Zobaczymy. Dalej płacze, choć mniej. Słowa Max'a były jak balsam na moje serce. Kochany brat! Własnie przyniósł kakao. Wypiłam. I oznajmiłam:
- Idę się przejść. Muszę to wszystko przemyśleć. - mówiłam jednocześnie się zbierając.
- Ale przecież pada!! - aż podskoczył.
- Bo świat teraz płacze razem ze mną - posłałam mu buziaka i wyszłam z domu.
Nie wzięłam nawet parasola. Postanowiłam, że pójdę nad rzeke. Na most.
* 20 minut poźniej *
Jestem. Monotonnie spaceruje. Bardzo mi się to miejsce podoba. Wielka rzeka, a przez nie przechodzące dwa mosty które dzielą od siebie tylko centymetry. Idę przed siebie. Most jest długi. Zwalniam. Opieram się bezwładnie o krawędź mostu. Spuszczam głowe. Patrzę jak małe fale odbijają się o słupy mostu. Z każdą sekundą płaczę coraz bardziej. Jaka ja jestem głupia!!!
* Oczami Niall'a *
Piątek. Ten dzień. Zobaczyłem ją po raz drugi. Chciałem z nią pogadać. Poznać sie. Odprowadziłem. Pocałowałem. Nie spodziewałem sie takiej reakcji. Myślałem, że ona...A zresztą nie ważne. Moje serce płacze cały czas. Może ona zwyczajnie nie chce bym mieszał się w jej życie.
- Co ja zrobiłem ! - walnąłem się mocno w czoło. - Palant ze mnie!
Spaceruje wzdłuż rzeki. Ale jakoś się trzymam. Wchodzę na most. Wędruje. Zaciskam oczy. Idę przed siebie, nie patrząc gdzie. Ustaje. Nadal nie otwieram oczu. Opieram się o krawędź mostu.
Teraz płacze chyba i ja....
* Oczami Emily *
Płacząc tak poczułam nagle czyjąś bliskość. Ona spowalnia moje myśli. Bez entuzjazmu podnosze głowę. Musiałam chwile poczekać, ponieważ przez te łzy nic nie widziałam. Ale w końcu ujrzałam. NIE WIERZE! To Niall.! On w tym samym czasie unisół głowe. Patrzyliśmy na siebie nie ruchomo. I wtedy... Popatrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Oboje coś tam szepnęliśmy. Po chwili nasze usta się złączyły. Już żadne z nas nie miało ochoty się odsuwać. To było niesamowite. Jedakże Niall przerwał na chwile....
- Już nigdy więcej nie dam Ci odejść - wyszeptał przez łzy i ponownie złączył nasze usta.
Zachodzące słońce. Zmierzch. Teraz oboje płakaliśmy, ale już ze szczęścia...
I oto czwóreczka! Podoba sie? :)
Dziękuje z całego serca za te dwa komentarze pod ostatnim rozdziałem. :)
( jednocześnie przepraszam, że tak długo nie było rozdziału, nawaliłam, przepraszam)
OMG.! ♥ Jak słodko wzruszająco I wgl to jest mega ! ♥
OdpowiedzUsuńDzięki! ;)
Usuń