poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział III

Już po lekcjach. Dziś umówiłam się z Rose i Kate na pogaduchy w kawiarence na obrzeżu miasta. Ach...to dopiero za 2 godziny, no cóż to za ten czas odrobię lekcje.

*dwie i pół godziny później*

Gdzie one są?! Czekam już prawie 40 minut!! Dzwoniłam chyba z 10 razy do każdej i żadna nie odbiera!! Co się dzieje?! Nie chce mi się już dłużej czekać! Wracam do domu! Z moich zamyśleń wyrwał mnie wręcz czyiś wzrok.  Nie moge uwierzyć własnym oczom!! Co on tutaj robił!! Nie, to nie może być on!!! Ale...jednak! Tak to Niall!! Siedzą wszyscy w piątke w przeciwległym kącie kawiarni. Jejku! Już myślałam że go nigdy nie zobacze. Hymm, chyba posiedze jeszcze chwile przynajmniej wiem, że on tu jest. A nie chce tracić go z oczu. Cały czas czułam jego wzrok na sobie. Widać, że nie mógł się skupić. Nie wiem czy widział że ja też na niego zerkam co chwila, ale mam nadzieje, że nie. Dziwnie by to wyglądało. Oboje patrzymy na siebie przez ramię Zayn'a. Reszta chłopaków chyba spostrzegła Niall'a nie mogącego się na niczym skupić, bo oglądnęła się za siebie i pomachali mi wszyscy razem. Wyglądali tak słodko! Każdy pomachał i uśmiechnął się szeroko. A oni skąd mnie znają?  Chwila, chwila. Przecież...Tam, na dyskotece poznałam tylko Niall'a. Czy to możliwe by o mnie im opowiadał? Nie. Nie możlwie. I znowu, jak zwykle mam tysiąc myśli na minute. O nie!!! Czyżby już szli? Oh...Szkoda. Chwila. On idzie w moją strone. Popatrzyłam się prosząco na chłopaków, by jeszcze zostali, bo... nie chce by tu podchodził. Choć właściwie, cały czas na to czekałam. Będzie jak ma być.
- Witaj śliczna! - Puścił mi oczko siadając na przeciwko mnie.
- Y-y, cze-cześć- jęknęłam zakłopotana.
- Tylko nie mów, że...że się mnie boisz, albo nie pamiętasz....- powiedział.
- Nie no, pamiętam, ale wciąż nie moge uwierzyć.
- W co? Słuchaj, jeśli chodzi Ci o to, że myślisz, że będe jak większość to się mylisz. Uznajmy, że jestem zwykłym szaraczkiem. Ok? - kontynuował śmiejąc się coraz bardziej.
- Zobaczymy...- odpowiadałam coraz bardziej śmielej, też zaczynając się śmiać.
- Co Ty tu robisz właściwie?
- Ciebie mogłabym zapytać o to samo. Umówiłam się z przyjaciółkami. A co?
- I gdzie one są? - śmiał się - Nic, przecież tylko się pytam. A ja musiałem się spotkać z chłopakami, by doszlifować teskt naszej nowej piosenki.
- Rozumiem. Spoko. Wiesz przepraszam, już musze iść, wybacz. Cześć - powiedziałam zdezerientowana. Nie chciałam dalej kontynuować rozmowy. Obawiałam się jej. Wstałam od stolika i ruszyłam w strone drzwi.
Nagle zatrzymała mnie czyjaś ręka. No oczywiście! To akurat mogłam przewidzieć. Niall.
- Myślisz, że tak łatwo dam Ci uciec? - Patrzył na mnie tajemniczo. Tak samo jak wtedy kiedy tańczyliśmy.
- Ale ja musze iść już do domu! - skłamałam. Tak naprawdę miałam jeszcze dużo czasu.
- Dobrze. To jak tak się chcesz ze mną bawić, to zapraszam. - uśmiechnął się szeroko.
Wziął mnie za ręke i wyszliśmy na zewnątrz. Szarpałam się, pokazywałam, że nie chce trzymać go za ręke. Choć tak naprawdę, cały czas o tym marzyłam! Tak, tak. Dziwna jestem.  Podeszliśmy do wypasionego, czarnego auta. On otworzył mi drzwi. Wsiadłam. Nie miałam innego wyjścia.I tak nie pozwoliłby mi jechać do domu inaczej. Wiem o tym. On wszedł od swoje storny i ruszyliśmy.
- To dawaj adres. - Zaczął włączać nawigacje.
Podałam. Jechalismy około 20 minut. W samochodzie była okropnie nużąca cisza. Tylko Niall coś cichutko podśpiewywał pod nosem.
- To tu? - zapytał.
- Tak, dzięki. - wysiadłam szybko z samochodu.
Wysiadł tak szybko jak ja i zaczął podążać za mną aż do drzwi. Już miałam wkładać klucz w zamek, ale nagle Niall obrócił mnie szybko w swoją strone. Popatrzył mi głęboko w oczy. Staliśmy tak chwile, a on nagle pocałował mnie. Ten gest całkowicie mnie zamurował. Po chwili odwzajemniłam ten pocałunek. Sama nie wiem dlaczego. Nawet go dobrze nie znam. Prawie w ogóle. Ale tak nakazywało mi serce. Odkąd go poznałam gubię się w sobie! Zupełnie! I wtedy wyrwałam się szybko z jego objęć. Popatrzyłam na niego i nie wytrzymałam i weszłam do domu. Widziałam zakłopotanie w jego oczach, po tym  co zrobiłam. Zresztą nie dziwię się mu. Patrzyłam na niego przez zasłony w pokoju. Stał chwile przy drzwiach a za chwile wrócił smutny do auta i odjechał. Co ja zrobiłam? Teraz dałam mu szanse. No pięknie! Eh teraz musze tylko czekać jak sprawy się dalej potoczą...




ROZDZIAŁ III!
Dziś tylko chciałabym jeszcze raz poprosić o to samo.
Mianowicie,  po wyświetleniach widzę, że ktoś jednak na tego bloga wchodzi, czyta itp.
Więc pozostawcie komentarz, choćby krótki, nawet jedno słowo! I nawet jak się nie podoba, to napisz to. Co jest źle itp.
To jest dla mnie ważne. Słowa krytki choćby. Wszystko się liczy.
Przepraszam, że tak naciskam pod każdym rozdziałem...
Miłego!

3 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuje :) Chyba jedyna osoba która czyta (nie licząc Sandry :D ) Jeszcze raz dziękuje! :)

      Usuń
  2. Jak zawsze super! ;p
    Dawaj nexta!
    badzsobabokazdyinnyjestjuzzajety.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń