czwartek, 27 marca 2014

Rozdział 1

Tak, to jest ten dzień... dzień przeprowadzki do Londynu. Od samego rana rodzice suszą mi głowe pytaniami typu:"Wszystko spakowane?","A patrzyłaś do tej szuflady?". Ja ogólnie mam już dość tej przeprowadzki, wszystko dzieje się tak pomału, czekam na jakiś lepszy "booster"...Póki co moje życie nie ma żadnych barw. Wciąż czekam na jego lepszą storne. Może wszystko odmieni się właśnie tam, w Londynie. Achhh ale teraz nie o tym...Już wyjeżdżamy na lotnisko. Rzuciłam tylko ciche "Żegnajcie stare progi" zamykając za sobą drzwi swojego pokoju.
- Emi pospiesz się! Spóźnimy się na samolot! - krzyczał z dołu Max.
-Już! Sekunda!
*London*
-A oto nasz dom! - radośnie krzyknął tata otwierając drzwi.
- Yupi!!! Ale on duży!!! - podskakiwała radośnie Melanie.
- Rudera. Ale od biedy ujdzie.- odrzekł bez entuzjazmu Max, wnosząc swoje rzeczy.
Weszłam wraz z Maxem na piętro gdzie miały znajdować się nasze pokoje. Max wzkazał palcem na jedne ze drzwi. Weszłam. A przed momi oczyma ukazał się śliczny pokój o miętowych ścianach. Myślałam, że będe mieć pokój niezbyt ładny, a tu prosze...! Moje zdziwienie przerwała Mela, która jak szalona wbiegła do pokoju i zaczęła skakać po moim łóżku.
- Kochani! Idziemy zjeść kolacje na mieście! Wychodzimy za pół godziny! Teraz się wypakujcie i się pomału zbierajcie!- Krzyknęła mama z ich pokoju.
Zaczęłam wypakowywać rzeczy z walizek, to raz po raz spoglądać na dalekie ulice Londynu. Ciekawa jestem, jak życie mi się tu potoczy...
Nim się obejrzałam minęło już pół godziny, a nawet więcej i cała rodzina czekała tylko na mnie. Porwałam tylko moją torbe i wyszłam.
*godzine później*
- Dobrze, nie ma co, wracajmy już do domu, przecież jutro pierwszy dzień w szkole, rozpoczęcie! - oznajmił tata płacąc kelnerowi.
Już w domu. Byłam tak zmęczona, że od razu po przyjściu wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w pidżame i wręcz padłam na łóżko, usnęłam w błyskawicznym tempie.
*Next Day, Szkoła*
- Witamy po wakacjach wszystkich uczniów!!! - powitała nas ciepło dyrektorka szkoły.
Coś tam jeszcze mówiła, ale ja nie słuchałam. Byłam strasznie rozkojarzona, sama nie wiedziałam jakie myśli szalały mi teraz w głowie. Choć jedno zdanie wyłapałam i przyznam, że troche się zdziwiłam, a brzmiało:
"Dziś w naszej szkole organizujemy, bal powitalny dla wszystkich uczniów. Liczymy, że przyjdą wszyscy! A opłaca się! Będziemy gościć specjalnych ludzi! Czekamy na Was! Bal o godzinie 19.00!"
Aż trudno uwierzyć...w polskich szkołach nigdy nie było czegoś takiego. Zaczyna mi się podobać.
Tylko w co ja się ubiorę?
-...a więc zaczynamy nowy rok szkolny! Szykujcie się na bal! Do zobaczenia! - zakończyła dyrektorka.
Wyszłam już na zewnątrz. Czekałam na Max'a. I wtedy podeszły 2 dziewczyny.
- Hej! Jestem Kate Roberts, dla przyjaciół Cat - przywitała dziewczyna.
- A ja Rose,  cześć! Widziałyśmy Cię na rozpoczęciu, chodzisz z nami do klasy, idziesz dziś na bal?- Zapytała Rose.
- Cześć, ja jestem Emily, tak...idę, chyba... -odrzekłam.
- To super! To tam jeszcze porozmawiamy, poznamy się może lepiej- kontynuowała Kate.
Myśle, że rozmawiałyśbymy dłużej, ale Max już wyszedł ze szkoły i tylko machnął ręką w jego strone co oznaczało, byśmy już poszli, nie chciałam przeciągać, widać, że był nie w humorze, nie lubie z nim zadzierać więc...
- Przepraszam dziewczyny, ja już muszę iść, brat na mnie czeka! Do zobaczenia na balu! - powiedziałam, biegnąc już w strone brata.
-Pa! - odpowiedziały razem.
-No...dobrze, że nie musiałem czekać, chodź szybko bo spóźnimy się na autobus, a następny jest dopiero za godzine! Chodź!! - odparł pospiesznie Max.
Bal zapowiada się ciekawie. Czyżby nowe koleżanki? Kim są tajemniczy goście?




I oto obiecany, Wam wczoraj I rozdział! Mam nadzieje, że się podoba:).
Skomentujcie, jak możecie, wyraźcie swoją opinie, bo...
...CZYTASZ- KOMENTUJESZ=MNIE MOTYWUJESZ!
Kolejny rozdział za jakiś tydzień, może wcześniej :)
Zapraszam do dalszego czytania, jak i do obserwowania!
Pozdrowionka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz